Świadomość. Klucz do życia w równowadze

• Żyjemy nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół nas. Tak, staliśmy się skuteczni w tym, co robimy. Jesteśmy tak efektywni, że nie po...

• Żyjemy nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół nas. Tak, staliśmy się skuteczni w tym, co robimy. Jesteśmy tak efektywni, że nie potrzebujemy już być świadomi tego, co robimy. Wszystko stało się mechaniczne i automatyczne. Działamy jak roboty. Nie jesteśmy jeszcze ludźmi; jesteśmy maszynami.

• Żyjesz tylko w takim stopniu, w jakim jesteś świadomy. Świadomość odróżnia śmierć od życia. Nie dlatego jesteś żywy, że oddychasz, nie dlatego jesteś żywy, że bije twoje serce. Fizycznie możesz być podtrzymywany przy życiu, bez żadnej świadomości. Twoje serce będzie biło, a ty będziesz oddychał. Można cię podłączyć do mechanizmów i pozostaniesz żywy przez wiele lat - żywy w sensie oddychania, bicia serca, krążenia krwi (…) Ale to nie jest życie. Wegetować to nie to samo co żyć.
Buddowie mają inną definicję. Ich definicja zawiera w sobie świadomość. Nie mówią, że żyjesz ponieważ możesz oddychać, że żyjesz ponieważ twoja krew krąży. Ich zdaniem żyjesz kiedy jesteś świadomy. Więc poza przebudzonymi jednostkami, nikt tak naprawdę nie żyje. Jesteś trupem - chodzącym, rozmawiającym, wykonującym pewne rzeczy - jesteś robotem.

• A wszyscy śpią, więc wszyscy są głupcami. Nie czuj się urażony. Fakty muszą być poddawane takimi, jakie są. Funkcjonujesz jak we śnie; dlatego ciągle się potykasz, dlatego robisz rzeczy, których wcale nie chcesz robić. Robisz rzeczy, których zdecydowałeś nigdy nie robić. Robisz rzeczy, o których wiesz, że nie są słuszne i nie robisz tego, co wiesz, że jest dobre.

• Za świadomością znajduje się umysł podświadomy - tajemniczy, możesz usłyszeć jego szepty ale nie możesz go poznać. On zawsze tam jest, tuż za świadomością. Pociąga za jej sznureczki.Trzecim umysłem jest nieświadomość umysłowa, która ujawnia się tylko we śnie lub kiedy bierzesz narkotyki. Dalej, zbiorowa nieświadomość jednostkowa. Doświadczasz jej tylko wtedy, gdy zagłębisz się w swój nieświadomy umysł; wtedy odkrywasz zbiorową nieświadomość. A jeśli pójdziesz jeszcze dalej, jeszcze głębiej, dotrzesz do kosmicznej nieświadomości. Jest nią natura. Zbiorowa nieświadomość to wszystko, co ludzkość przeżyła aż do dzisiejszego dnia; jest częścią ciebie. Nieświadomość to coś indywidualnego, co stłumiło w tobie społeczeństwo, czego nie pozwolono ci wyrazić. Dlatego przychodzi tylnymi drzwiami w nocy, we śnie.
A świadomy umysł (…) jest zaledwie przebłyskiem, ale mimo to jest ważny. W nim znajduje się nasionko. Zawsze jest ono małe, jednak ma w sobie ogromny potencjał. Dzięki niemu otwiera się nowy wymiar (…)
Ponad prawdziwie świadomym umysłem znajduje się umysł nadświadomy. Medytując widzisz jego przebłyski. Medytacja to błądzenie w ciemności. Owszem otwiera się kilka okien, ale i tak ciągle upadasz. Nadświadomość to samadhi - osiągnąłeś krystaliczną percepcję, osiągnąłeś zintegrowaną świadomość. Teraz nie możesz spaść poniżej; ona jest już twoja. Pozostanie z tobą nawet we śnie. Poza nadświadomością znajduje się zbiorowa nadświadomość; w religiach znana jest pod nazwą „Boga". A poza zbiorową nadświadomoącią mamy kosmiczną nadświadomość, która wychodzi nawet ponad bogów. Budda nazywa jq nirwaną, (…) ty możesz nazywać ją prawdą.
Istnieje więc dziewięć stanów twojej istoty. A ty żyjesz w jakimś małym kącie swojego ja - w maleńkim świadomym umyśle. To tak jakby ktoś miał pałac, całkowicie o nim zapomniał i żył na werandzie myśląc, że to wszystko, co posiada.

Nie jesteś swoimi doznaniami

Jedną z najważniejszych spraw, o których powinieneś pamiętać, że cokolwiek napotkasz w tej wewnętrznej podróży, ty tym nie jesteś. Jesteś świadkiem. Może to być nicość, albo błogość czy cisza. Jedno trzeba pamiętać: jakkolwiek piękne i zachwycające doznanie napotkasz, ty nim nie jesteś. Jesteś tym, który go doznaje, i jeśli będziesz szedł dalej i dalej i dalej, ostateczny w tej podróży jest punkt, gdzie nie ma żadnego doznania, ani ciszy, ani błogości czy nicości. Nie ma dla ciebie nic przedmiotowego, jest tylko twoja podmiotowość. Zwierciadło jest puste. Niczego nie odzwierciedla. To ty.

• Oświecenie nie jest doznaniem. Jest stanem, gdy pozostajesz w stanie absolutnej samotności, nic tam nie ma do poznania. Żaden przedmiot nie jest obecny, obojętnie jak piękny. Tylko w tej chwili twoja świadomość, której nie ogranicza żaden przedmiot, dokonuje zwrotu i wędruje z powrotem do źródła. Staje się to poznaniem samego siebie. Staje się oświeceniem.

• Złe samopoczucie, to wynik braku świadomości. Jesteśmy nieszczęśliwi, ponieważ jesteśmy nieświadomi tego, co robimy, tego o czym myślimy, tego co czujemy - w każdej chwili zaprzeczamy samym sobie. Działanie zmierza w jednym kierunku, myśli w innym, a uczucia jeszcze dokądś indziej. Rozpadamy się, stajemy się coraz bardziej rozbici. Oto czym jest cierpienie - tracimy integralność, tracimy jedność. Stajemy się pozbawieni centrum, jesteśmy tylko obrzeżami, i oczywiście życie, któremu brak harmonii, będzie pełne cierpienia, tragiczne, będzie jarzmem, będzie przepełnione nieszczęściem.

• Pierwszym krokiem do świadomości jest obserwowanie swojego ciała. Powoli człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z każdego gestu, z każdego ruchu. A gdy zaczynasz być tego świadomy wydarza się cud: wiele rzeczy, które do tej pory robiłeś, po prostu znika. Twoje ciało staje się bardziej odprężone, lepiej zestrojone, zaczyna dominować w nim spokój, pulsuje w nim delikatna muzyka.
Następnie stań się świadomy swoich myśli - musisz zrobić z nimi to samo. Są one delikatniejsze niż twoje ciało i dużo bardziej niebezpieczne. Gdy uświadomisz sobie swoje myśli, będziesz zaskoczony tym, co się w tobie dzieje.

• Żyj chwilą. Całym sobą skup się na danej chwili. Nie pozwól przeszłości ingerować i nie dopuść, aby pojawiła się przyszłość. Przeszłości już nie ma, jest martwa. A Jezus mówi: „Niech martwi pogrzebią martwych". Przeszłości już nie ma, dlaczego się nią przejmujesz? Dlaczego stale o niej rozmyślasz? Czy jesteś zły? Nie ma jej; została w twojej głowie, jest wspomnieniem. Przyszłość jeszcze nie nadeszła - więc dlaczego o niej rozmyślasz? Jak możesz myśleć o czymś, czego jeszcze nie ma? Co jesteś w stanie sobie zaplanować? Cokolwiek pomyślisz i tak się nie spełni, a wtedy będziesz sfrustrowany, ponieważ całość ma swój plan. Dlaczego starasz się mieć swój własny?
Egzystencja ma swój plan, jest od ciebie mądrzejsza - całość musi być mądrzejsza niż cząstka. Dlaczego udajesz, że to ty jesteś całością? Ona ma swoje własne przeznaczenie, swój sposób wypełnienia go; dlaczego zawracasz sobie tym głowę? Cokolwiek zrobisz będzie to grzechem, ponieważ stracisz chwilę - tę chwilę.

• Stań się bardziej świadomy, stań się uważny i bardziej wrażliwy na teraźniejszość.
Co zrobisz? Jak możesz tego dokonać? Tak głęboko śpisz, że i to mógłbyś robić jedynie we śnie. Możesz zmienić to w przedmiot myśli, w proces rozumu. Możesz stać się tak spięty, że uniemożliwi ci to życie w teraźniejszości. Myślenie o tym jak żyć teraźniejszością, w niczym ci nie pomoże. Jeśli odczuwasz zbyt wielkie poczucie winy, bo czasem, z przyzwyczajenia, przenosisz się w przeszłość, a czasami wybiegasz myślami w przyszłość, to wiedz, że popełniasz grzech.
Nie czuj się winny. Zrozum grzech, ale nie czuj się winny - a to bardzo, bardzo delikatna sprawa. Jeśli zaczniesz mieć poczucie winy, to wszystko straciłeś. W nowym procesie rozpocznie się stary schemat. Zaczniesz odczuwać winę, ponieważ przegapiłeś teraźniejszość (…)
Więc pamiętaj o jednej rzeczy: kiedy uświadomisz sobie, że zapuściłeś się w przeszłość lub w przyszłość, nie rób z tego wielkiego problemu. Po prostu wróć do teraźniejszości, bez stwarzania problemów. Jest dobrze! Po prostu przywróć swoją świadomość. Przegapisz coś milion razy; nie nauczysz się teraz, natychmiast. Nauczenie się jest możliwe, ale nie dzięki tobie. Tak długo posługiwałeś się schematem zachowania, że nie jesteś w stanie go teraz zmienić. Ale nie martw się, egzystencja się nie śpieszy. Wieczność może czekać wiecznie. Nie wytwarzaj napięcia.
Kiedy poczujesz że przegapiłeś, wróć. To wszystko. Nie czuj się winny; to sztuczka umysłu, znów gra w swoje gierki. Nie odczuwaj skruchy, że znów zapomniałeś. Kiedy zaczniesz myśleć, wróć do tego, co robisz.

• Zachowuj się i mów z pełną świadomością, a odkryjesz w sobie ogromną zmianę. To, że jesteś świadomy zmienia twoje działania. Nie będziesz w stanie popełnić grzechu. Nie będziesz musiał się kontrolować! Kontrola jest nędznym substytutem świadomości, bardzo ubogim substytutem; w niczym nie pomaga. Jeśli jesteś świadomy, nie musisz kontrolować gniewu; w stanie świadomości gniew nigdy nie przychodzi. Te dwie rzeczy nie mogą istnieć razem; nie są w stanie współistnieć. W stanie świadomości zazdrość nigdy się nie pojawia. W stanie świadomości wiele rzeczy po prostu znika - wszystko to, co negatywne.
Świadomość jest jak światło. Gdy twój dom jest jasno oświetlony, jak mogłaby w nim jednocześnie istnieć ciemność? Ona po prostu znika. Gdy twój dom jest oświetlony, o nic się nie potykasz, nie obijasz się o ściany. Jest jasno, wiesz gdzie są drzwi; dosięgasz ich, wchodzisz lub wychodzisz. Kiedy jest ciemno potykasz się, chodzisz po omacku, upadasz. Kiedy jesteś nieświadomy chodzisz po omacku, potykasz się, upadasz. Gniew, to nic innego jak potykanie się, zazdrość to budzenie w ciemności. Wszystko co złe, nie jest złe samo z siebie, lecz dlatego, że żyjesz w ciemności.

• Zacznijmy od zrozumienia tego, czym jest świadomość. Chodzisz. Zdajesz sobie sprawę z wielu rzeczy - ze sklepów, z mijających cię ludzi, z ulicznego korka, ze wszystkiego. Jesteś świadomy wielu rzeczy, poza jednym - poza sobą. Idziesz ulicą, świadomy wielu rzeczy i nieświadomy siebie! (…)
Jesz - bądź świadomy siebie. Chodzisz - bądź świadomy siebie. Słuchasz, mówisz - bądź świadomy siebie. Kiedy jesteś zdenerwowany, bądź świadomy, że to ty się denerwujesz. W chwili kiedy ogarnia cię złość, bądź świadomy, że jesteś zły. To ciągłe pamiętanie o sobie wyzwala w tobie pewną subtelną energię. Krystalizuje się twoja Istota (…)
To odczuwanie siebie, odczuwanie że jesteś, tworzy w tobie środek - środek spokoju, ciszy, wewnętrznego opanowania. Jest to „wewnętrzna siła". Dosłownie. Dlatego wszyscy buddyści mówią o „ogniu świadomości" - to naprawdę jest ogień. Jeśli zaczniesz być świadomy, poczujesz w sobie nową energię, nowy ogień, nowe życie, i dzięki temu nowemu życiu, nowej mocy, nowej energii, wiele rzeczy, które w tobie dominowały, zniknie. Nie musisz z nimi walczyć.

• Im bardziej jesteś nieświadomy, tym dalej znajdujesz się od siebie samego. Im jesteś bardziej świadomy, tym jesteś bliżej. Jeśli świadomość jest całkowita, jesteś w centrum. Kiedy jesteś nieświadomy znajdujesz się na obrzeżach, które w ogóle zapomniały o środku. Są tylko dwie możliwe drogi poruszania się. Możesz przesuwać się w stronę obrzeży - wtedy zmierzasz do nieświadomości. Oglądając film, słuchając muzyki możesz zapomnieć o sobie - wtedy znajdujesz się na peryferiach. Czytając Bhagavad Gitę, Biblię czy Koran, możesz zapomnieć o sobie - wtedy jesteś na obrzeżach.
Cokolwiek robisz, jeśli pamiętasz o sobie, to znajdujesz się bliżej centrum. Wtedy nagle, któregoś dnia staniesz się ześrodkowany. Będziesz miał energię. Energię, która jest ogniem. Całość życia, całość egzystencji to energia, to ogień.

• (...) zachowanie świadomości chociaż przez krótką chwilę, jest trudne; umysł nieustannie próbuje się przebić. Ale to nie jest niemożliwe. Jest uciążliwe, trudne, ale nie niemożliwe. Jest możliwe - dla każdego. Potrzeba tylko wysiłku, płynącego z całego serca.

• Twoje niepowodzenia będą pomocne. Pokażą ci jak jesteś nieświadomy, jeśli tylko zdasz sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteś nieświadomy, osiągniesz pewien stopień świadomości. Kiedy szaleniec zda sobie sprawę, że jest szalony, stanie na drodze do zdrowia psychicznego.

• Przeszłość i jej uwarunkowania istnieją - ale istnieją w ciele i w umyśle; nie ma ich w twojej świadomości, ponieważ jej nie da się uwarunkować. Świadomość pozostaje wolna. Wolność to jej cecha, wolność to jej natura.

• Ponowne narodziny, to nie jest wydarzenie jednorazowe; to nieustający proces. Człowiek musi odradzać się w każdej chwili. Nie wystarczy, że odrodzisz się raz. Życie to nieustające narodziny, śmierć także jest czymś ciągłym. Musisz umrzeć raz, ponieważ w ogóle nie żyłeś. Gdybyś żył, umierałbyś w każdej chwili. W każdej chwili umieraj dla przeszłości, jakakolwiek ona była, czy jak niebo czy jak piekło. Jakakolwiek była - umieraj i odradzaj się dla chwili teraźniejszej jako świeży i młody.

• Skąd się bierze w tobie napięcie? Z identyfikowania się z różnymi myślami i lękami jak śmierć, bankructwo, spadek dolara, z wszelkiego rodzaju obawami. Wywołują one w tobie napięcia, mają wpływ także na twoje ciało. Twoje ciało również się spina, ponieważ ciało i umysł nie są od siebie oddzielone. Ciało i umysł to jeden system, więc kiedy umysł jest spięty, ciało także się spina.
Możesz zacząć od świadomości; świadomość odciąga cię od umysłu i od identyfikowania się z nim. Naturalnie, ciało także zaczyna się odprężać. Przestajesz być przywiązany, a napięcie nie może się utrzymać w świetle świadomości.
Możesz także zacząć od drugiej strony. Zrelaksuj się i pozwól napięciu minąć... kiedy będziesz się odprężał, zdziwisz się, że pojawi się w tobie pewien rodzaj świadomości. Są to nierozłączne rzeczy. Rozpoczęcie od świadomości jest prostsze; rozpoczęcie od odprężenia jest trochę trudniejsze, ponieważ wysiłek jaki wkładasz w odprężenie wywołuje pewne napięcie.


You Might Also Like

0 comments